Jeśli patrzymy na Koreanki i ich mlecznobiałe, idealnie gładkie buzie, z pewnością myślimy sobie, że taka cera jest kwestią rasy i one po prostu mają to w genach. Nic bardziej mylnego! Koreanki mają swoje rytuały, których przestrzegają ze szczególną dbałością. Będziesz zdziwiona, jak bardzo ich podejście do pielęgnacji różni się od naszego.


Dlaczego Europejki mogą brać przykład z Koreanek? Otóż okazuje się, że azjatyckie piękności mają diametralnie inne podejście do kwestii urody niż my. Jeśli w Europie poruszamy temat pielęgnacji cery, skupiamy się głównie na problemach: tuszowaniu niedoskonałości, przebarwień, liftingu i wygładzaniu zmarszczek, ujędrnianiu skóry itp. Świadczy o tym już zawartość półek w naszych drogeriach, gdzie dostaniemy przede wszystkim specyfiki z podziałem na konkretne “problemy”, którym mają przeciwdziałać. Podejście Koreanek w tym temacie jest zupełnie inne. One nie rozmawiają o zmarszczkach czy zaskórnikach. I wcale nie dlatego, że ich nie mają. One po prostu podchodzą do problemu z zupełnie innej strony i wiedzą, że sekretem idealnej cery jest oczyszczanie i nawilżanie. A ponadto regularność i konsekwencja w działaniu. Jeśli przejmiemy od nich ten sposób myślenia, z pewnością nasza cera odpłaci się nam i typowe “problemowe” kosmetyki zwyczajnie przestaną być potrzebne.

Skąd ten trend? Koreańskie trendy przyjęły się w Europie za sprawą bestsellerowego poradnika Charlotte Cho “Sekrety urody Koreanek”. Książka zrobiła furorę również i na naszym rodzimym rynku wydawniczym. Jej autorka prowadzi sklep internetowy z kosmetykami Soko Glam i inspiruje tysiące Europejek do zmiany nawyków!

Co możesz zmienić już dziś?

Naucz się oszczędzać czas (dla urody!). Koreanki poświęcają na swoje rytuały pielęgnacyjne nawet do dwóch godzin dziennie (godzinę rano i godzinę wieczorem). Większość z nas pewnie od razu pomyśli sobie, że nie jest w stanie pozwolić sobie na taką “stratę”. Z drugiej strony – gdybyś zrezygnowała z oglądania kolejnego odcinka tasiemcowego serialu lub ograniczyła przeglądanie mediów społecznościowych, spokojnie wygospodarujesz przynajmniej połowę tego czasu. Z pożytkiem nie tylko dla urody, ale także dla zdrowia. Sama oceń, czy warto.

Skończ z pośpiesznym demakijażem: przyjmij zasadę 2 x 2. Skórę powinnaś oczyszczać tak długo, ile wcześniej poświęciłaś czasu na makijaż. Brzmi absurdalnie? Wcale nie! Pośpieszne przetarcie skóry tonikiem czy mleczkiem do demakijażu zazwyczaj nie usuwa z niej dokładnie wszystkich barwników i silikonów zawartych w kosmetykach kolorowych. Ich niewidoczne resztki mogą zapychać pory i powodować powstawanie niedoskonałości. Dlatego Koreanki oczyszczają twarz dwukrotnie, w dodatku dwoma różnymi preparatami: po pierwsze olejem, który rozpuszcza kosmetyki dokładniej niż zwykły płyn do demakijażu. Po drugie żelem, który usuwa resztki oleju, aby nie dopuścić do zapychania się porów.

Więcej naturalności! Czy wiesz dlaczego my, Europejki malujemy się? Zapewne odpowiesz: “bo chcemy wyglądać pięknie”. No tak, czyli bez makijażu wyglądamy brzydko. To kolejna kwestia, do której Koreanki mają zupełnie inne podejście. Ten czas, który my spędzamy przed lustrem testując kolejne podkłady i szminki, one są skłonne poświęcić raczej na pielęgnację. A ich cera wygląda na tyle dobrze, że nie chcą i nie muszą jej malować. Po prostu zdobi je naturalność!

Zaakceptuj błyszczenie! Moda na naturalność wiąże się nie tylko z brakiem mocnego makijażu, ale często wręcz z brakiem tego, co u nas uchodzi za rzecz arcypodstawową. Pewnie się zdziwisz, ale Koreanki nie używają pudru matującego! Po prostu uważają, że lekki błysk wygląda naturalnie i świadczy o zdrowiu ich cery. Ten efekt jest na tyle powszechny i modny, że ma on nawet swoją nazwę: “chok chok”. Jeśli więc masz problem z nadmiernym błyszczeniem, nie zapychaj porów skóry kolejną warstwą pudru, a najwyżej użyj lekkiej bibułki matującej. To, czego nie uda Ci się pozbyć przy pomocy bibułki po prostu zaakceptuj!
Zamień opalanie na filtrowanie! Idealnie biała cera koreanek jest związana nie tylko z typem urody i pielęgnacją, lecz również z tym, że unikają one słońca i mocno się przed nim chronią. Tam opalanie po prostu jest passé, a na ulicach spotkasz często kobiety, które od słońca osłaniają się za pomocą parasolki! Koreanki nie ruszają z domu bez grubej warstwy mocnego filtra przeciwsłonecznego, nawet jeśli pogoda nie jest upalna. Uważasz, że to paranoja? Nie do końca. Większość dermatologów podkreśla prozdrowotne konsekwencje takiego działania. Częste wystawianie się na ekspozycję słoneczną może przyspieszyć procesy starzenia się skóry, bywa też przyczyną powstawania przebarwień i niedoskonałości. W ten sposób Koreanki po prostu na dłużej zatrzymują młodość swojej skóry.

Rozjaśniaj! W Korei im bielsza cera, tym bliżej ideału, dlatego Koreanki celowo rozjaśniają swoją skórę. Dzięki temu nie cierpią z powodu nieestetycznych przebarwień. Do rozjaśniania służą zwłaszcza peelingi enzymatyczne i kosmetyki z zawartością arbutyny i witaminy C. Można je kupić również w naszych rodzimych drogeriach. Jasna cera jest trendy i wygląda nieskazitelnie. Oczywiście, nasz typ urody jest bardziej zróżnicowany, więc ten trend ma szansę się przyjąć jedynie u pań o z natury jasnej, porcelanowej cerze.

Poznaj swoją cerę, zamiast dobierać do niej gotowe rozwiązania. Kolejna rzecz, która nas zaskoczyła, to fakt, że Koreanki nie dobierają kremów według wieku i typu cery tak jak robią to Europejki. Zapytasz pewnie, jakie w takim razie kryterium stosują? One po prostu doskonale znają  swoje cery i wiedzą, że ich potrzeby często się zmieniają: zależnie od pory dnia, fazy cyklu itp. Dobierają więc kosmetyki zależnie od okoliczności. Nawilżają, kiedy potrzeba. Podstawą tej metody jest obserwacja swojej cery: jej potrzeb i reakcji na poszczególne działania i składniki pielęgnacyjne. Niezależnie od tego, czy podobają Ci się koreańskie metody, czy nie – warto się tego nauczyć.

Nie przywiązuj się do marek i naucz się eksperymentować. Koreanki nie boją się sięgać po coraz to nowsze kosmetyki i testować nowe składniki. Dzięki temu umieją znaleźć dla siebie rozwiązania, których naprawdę potrzebuje ich cera. Nie odczuwają przywiązania do jednej marki i chętnie sięgają po nowości. Od renomowanej firmy bardziej cenią sobie bogaty skład kosmetyków i zawsze zwracają uwagę na etykietki. Tu również warto brać z nich przykład.

Przestań walczyć ze zmarszczkami. W naszej kulturze gwałtownie bronimy się przed zmarszczkami i “agresywnie” je atakujemy, gdy tylko zauważymy najmniejsze. W Korei to podejście jest zupełnie inne. Zmarszczki to naturalna oznaka wieku, nikt nie upatruje w nich niczego negatywnego, ani tym bardziej nieestetycznego. Inna sprawa, że na zadbanych, jasnych, dobrze nawilżonych cerach pojawiają się one później, są mniej rozległe i nie wyglądają aż tak szpecąco. W Polsce niestety wiele kobiet z upływem lat jedynie dokłada sobie “tapety”, która paradoksalnie podkreśla wszystkie zmarszczki i szpeci naszą twarz. Zamiast więc przejmować się każdą zmarszczką, po prostu ciesz się życiem i czerp radość z pielęgnowania swojej cery.

Stosuj pielęgnację “na cebulkę”. Koreanki nakładają wszystkie preparaty warstwami. Pod koniec ich wielostopniowego rytuału na ich twarzy znajduje się nawet 7-8 różnych preparatów. Masz wrażenie, że to gruba przesada? Niekoniecznie. Koreanki nie robią tego chaotycznie i bezmyślnie. Nakładają preparaty od najrzadszych, po najbardziej gęste. Dzięki temu ich skóra może z każdej warstwy zaczerpnąć to, co dla niej najlepsze. Sprawdź i przekonaj się na własnej cerze.

Za co pokochałyśmy koreańskie rytuały urodowe?

Innowacyjne technologie. Koreańskie kosmetyki są coraz nowocześniejsze i pod wieloma względami przewyższają nasze europejskie. Nie myl ich z tzw. “chińską tandetą” – to dwie zupełnie różne rzeczy. Koreańskie specyfiki powstają w zaawansowanych technologicznie laboratoriach i wykorzystują oryginalne składniki pochodzenia naturalnego. Koreanki lubią np. sfermentowane składniki roślinne (źródło antyoksydantów), jad żmii (swoim działaniem może przypominać botoks, ale jest bezpieczniejszy) czy tzw. mucynę ślimaka (nawilża i rozjaśnia).

Ochrona przed smogiem i zanieczyszczeniami. W Seulu i większych miastach Korei mieszkańcy borykają się z problemem dużego zanieczyszczenia powietrza i ogromnego smogu. Naprzeciw tym problemom wyszli koreańscy producenci kosmetyków, których preparaty zawierają substancje ochronne i odgradzające skórę od szkodliwych czynników środowiska zewnętrznego. Mamy wrażenie, że na takie specyfiki wkrótce będzie zapotrzebowanie również u nas.

Coś dla wrażliwców. Koreanki mają cery bardzo jasne, a prz tym wrażliwe i skłonne do podrażnień. Tę wrażliwość dostały wraz z naturą. Dlatego ich kosmetyki muszą łączyć dwie cechy: skuteczność i delikatność. Nawet jeśli masz cerę alergiczną i szkodzi Ci większość rodzimych preparatów, koreańskie nowości nie powinny zrobić Ci krzywdy.

“Legendarne” receptury. W koreańskich kosmetykach spotkamy wiele składników, których skuteczność znana była od pokoleń. Prababcie współczesnych koreańskich kobiet używały ich w swoich domowych recepturach. Dziś korzystają z nich najnowocześniejsze laboratoria kosmetyczne. Należy do nich żeń-szeń, który rewelacyjnie detoksuje skórę i dba o jej młody wygląd oraz śluz ślimaka, który doskonale wygładza i radzi sobie nawet z bliznami po trądziku.

Urocze kosmetyki – zabawki. Jeśli Koreanki poświęcają tyle czasu na pielęgnację, nic dziwnego, że chcą ją sobie uprzyjemnić, jak tylko się da. One nie kupują kremów w nudnych tubkach i słoiczkach. Ich kosmetyki to prawdziwe cudeńka! Wyglądają jak urocze zabawki i pięknie prezentują się na półce. Kotki, misie pandy, uśmiechnięte warzywa i owoce.. W Polsce kupisz już np. produkty marki Tonymoly (dostępne w Sephorze), które wprowadzą Cię w świat koreańskich gadżetów urodowych i sprawią, że pielęgnacja będzie doskonałą zabawą.

Nowatorskie formuły. Zwykłe kremy, płyny i żele to w opinii Koreanek przestarzałe nudziarstwo. Ich przemysł kosmetyczny stale zaskakuje zupełnie nowymi formułami, które zaskakująco dobrze przyjmują się w Europie. Koreankom zawdzięczamy między innymi modne ostatnio maseczki w płachcie. Czekamy z niecierpliwością, aż na naszym rynku pojawią się modne u nich esencje do pielęgnacji twarzy czy też.. maseczki w sprayu, którymi wystarczy tylko spryskać twarz i odczekać chwilę. Koreanki wiedzą, jak ułatwić sobie życie.

Lekcja cierpliwości. Koreanki poświęcają godziny dziennie na pielęgnację i skrupulatnie nakładają kosmetyki warstwa po warstwie. Wiedzą, że popłaca jedynie cierpliwość, regularność i konsekwencja w działaniu. Jeśli jesteś niecierpliwa i zbyt leniwa nawet, by nakładać codziennie jeden krem, raczej odpuść sobie koreańskie patenty. Z drugiej strony: lekcja cierpliwości i kontemplowania własnej urody przyda się zabieganym Europejkom, które liczą jedynie na produkty instant i zupełnie niesłusznie nie lubią swojej cery.

Łączenie pielęgnacji ze zdrową dietą. Koreanki jak nikt inny wiedzą, że to co spożywamy ma ogromne przełożenie na jakość naszej cery. Ich rytuał pielęgnacyjny nie byłby tak skuteczny, gdyby nie łączyły go z odpowiednią dietą i zdrowym stylem życia. W Korei do przysmaków należy kimchi, czyli pikantna kiszona kapusta z dodatkiem sfermentowanych warzyw: papryki, czosnku i pikantnymi przyprawami. Ten specyfik to prawdziwa bomba, jeśli chodzi o antyoksydanty i witaminy, które doskonale działają na wygląd cery. Równie cenną przekąską są popularne wodorosty. To źródło aminokwasów, witamin i minerałów, dlatego Koreanki zagryzają jej tak często, jak tylko się da. Bogactwo antyoksydantów zapewniają też tradycyjne herbaty – ulubiony napój Koreanek.

Koreański masaż twarzy. Jeśli już nakładasz na twarz preparaty pielęgnacyjne, nie marnuj swojego czasu i energii: jednocześnie masuj twarz! Wykonuj delikatne ruchy opuszkami palców od środka twarzy ku jej brzegom. Nie śpiesz się! Taki masaż pobudza krążenie w skórze i zwiększa jej zdolność do regeneracji oraz sprawia, że skóra lepiej przyjmuje preparat odżywczy.

Naucz się tych dziesięciu kroków

Koreański rytuał nie jest trudny, ale wymaga czasu i cierpliwości. Jesteś ciekawa jak to się robi? Jeśli nie masz koreańskich specyfików, na początek wystarczą Twoje codzienne kosmetyki. Sekret tkwi w odpowiedniej kolejności.

1Oczyszczanie twarzy olejkiem

foto: TopKatai/shutterstock.com

Olejek dokładniej radzi sobie z resztkami kosmetyków kolorowych, niż sam żel do mycia twarzy. Skóra zyska też dodatkowe nawilżenie i aksamitną gładkość.

2Mycie twarzy żelem

foto: Maridav/shutterstock.com

W Korei mycie twarzy jest zawsze dwustopniowe. Nie dopuść, by została na niej warstwa olejku, ponieważ to może niepotrzebnie obciążać skórę i zapychać pory. Umyj więc twarz jeszcze raz, łagodnie oczyszczającym żelem do mycia.

3Złuszczanie peelingiem

foto: nizas/shtterstock.com

Pamiętaj o regularnym złuszczaniu. Koreanki zamiast tradycyjnych peelingów ziarnistych często wybierają enzymatyczne. Są dokładniejsze, a przy tym bardziej delikatne.

4Tonizowanie

foto: Syda Productions/shutterstock.com

Tonik to kosmetyk, który pewnie wiele z nas pomija, ewentualnie używa go jak płyn do demakijażu. Teoretycznie, jeśli umyjemy twarz żelem, możemy sobie spokojnie odpuścić ten krok. Koreanki jednak nigdy nie rezygnują z tonizowania! Tonik przywraca skórze odpowiednie pH, dzięki czemu zmniejsza się ryzyko podrażnień. Co więcej, azjatyckie piękności nie używają toniku tak jak my (smarując twarz nasączonym wacikiem), tylko wklepują go palcami. Dzięki temu więcej dostanie się skórze, a przede wszystkim nic się nie zmarnuje!

5Nakładanie esencji

Etude House Moistfull Aloe First Essence 100ml

Trudno nam powtórzyć ten krok, ponieważ na naszym rodzimym rynku kosmetycznym wciąż jeszcze brakuje odpowiednika koreańskiej esencji: rzadkiej, płynnej substancji pielęgnacyjnej, która stanowi prawdziwy koncentrat substancji aktywnych. Czekamy z niecierpliwością, aż esencje staną się popularne również u nas!

6Czas na serum

It’s skin Power 10 Formula Serum, różne rodzaje

Serum jest gęstsze od esencji, w związku z czym dłużej utrzymuje się na powierzchni skóry, a jego składniki są długotrwale przyswajane. Podobnie jak esencję, serum dobieramy na odpowiednie problemy skórne, zależnie od pory dnia.

7Nakładanie maseczki

foto: leungchopan/shutterstock.com

Dla Koreanek maseczki to codzenność, dlatego ułatwiły sobie zadanie i wymyśliły wygodną formę płachty. Tkanina zapobiega odparowaniu substancji odżywczych, dzięki czemu o wiele więcej z nich trafia bezpośrednio do skóry. Nam wystarczy nałożenie takiej maseczki około 1-2 razy w tygodniu.

8Porcja kremu pod oczy

foto: Syda Productions/shutterstock.com

Koreanki dobrze wiedzą, że skóra w okolicach oczu różni się od tej na pozostałych partiach twarzy. Dlatego stosują specjalnie przeznaczone w tym celu osobne kremy. Nie wcierają ich, ale delikatnie wklepują opuszkami palców.

9Ukoronowanie rytuału: nawilżanie

foto: puhhha/shutterstock.com

Dopiero teraz przychodzi pora na krem nawilżający! Koreanki go sobie nie żałują. Nawet jeśli skóra lekko się błyszczy, ważne, aby kosmetyk długotrwale utrzymywał optymalny poziom nawilżenia.

10Dodatkowa ochrona: filtr przeciwsłoneczny

foto: PonomarenkoNataly/shutterstock.com

To jeszcze nie koniec. Koreanki nie ruszają się z domu bez warstwy preparatu z filtrem przeciwsłoneczny. Jeśli mimo wszystko nie jesteś w stanie wyjść z domu bez makijażu, wybierz lekko kryjący krem BB z faktorem SPF.

mm
Z wykształcenia filolog, uwielbia pisać o tym co ją interesuje. Zabiegana, stale robiąca kilka rzeczy jednocześnie i bałagan, gdziekolwiek się pojawia. Na co dzień pasjonatka nowinek beauty. Lubi testować nowości, zwłaszcza te do makijażu. Ekspertka od szminek, w torebce zawsze ma ich przynajmniej kilka.