Od jakiegoś czasu zyskują na popularności. Sporo blogerek jest nimi zauroczonych. Na pierwszy rzut oka mogą wydawać się kiczowate i pełne chemicznych barwników. Wielu zapewne kojarzą się z tańszymi markami, starającymi się przyciągnąć uwagę krzykliwymi barwami produktów. Kolorowe korektory — czy to prawdziwa rewolucja w maskowaniu niedoskonałości, czy chwilowa moda lansowana przez żądne zysku firmy kosmetyczne?

Od kitu do hitu

Pierwsze z nich pojawiły się na rynku już kilka lat temu. Były tanie, nie przekonywały jakością, sprawiały wrażenie skierowanych do małoletnich uczennic o niezbyt zasobnych portfelach. Wydawało się, że nic nie jest w stanie zdetronizować klasycznych korektorów i podkładów, utrzymanych w typowych odcieniach beżu i różu. Jednak od ponad roku panuje na nie prawdziwy boom, a paletki z barwnymi korektorami znalazły się w ofertach nie tylko tanich firm, ale również w katalogach słynnych brandów — np. Yves Saint Laurent, czy kosmetycznych gigantów pokroju Lancôme, Urban Decay, Becca lub Stila.

Skąd właściwie pomysł, by stworzyć kolorowe — fioletowe, zielone, żółte, czerwone — kosmetyki kryjące? Z teorii sztuk plastycznych, a dokładniej z koła barw — graficznego modelu przedstawiającego zasady powstawania i mieszania kolorów. Barwy, które znajdują się naprzeciwko siebie to barwy dopełniające. Zmieszanie ich zaowocuje uzyskaniem koloru szarego, barwy znoszą się bowiem nawzajem. Tę zasadę postanowili wykorzystać twórcy kosmetyków, do maskowania konkretnych niedoskonałości proponując korektory w ściśle określonych kolorach.

Wszystkie kolory tęczy

Firmy kosmetyczne proponują paletki o różnym stopniu rozbudowania. Najczęściej znajdziemy takie, które zawierają od 3 do 5 odcieni. Zgodnie z zasadami koła barw, do maskowania popękanych naczynek oraz wyprysków w kolorze czerwonym będzie służył korektor jasnozielony. Jest to jeden z najczęściej spotykanych odcieni tego typu kosmetyków, przeznaczony do cery trądzikowej, naczynkowej i mieszanej. Sprawdzi się również wtedy, gdy zechcesz zamaskować zbyt silne rumieńce, blizny i przebarwienia o różowym odcieniu. Zieleń korektora nie tyle zamalowuje niedoskonałości, co tłumi ich kolor, sprawiając, że stają się one niewidoczne. Jeśli zaczerwienione, pokryte wypryskami obszary są duże, zastosują bazę o zielonkawym odcieniu, która wyrówna koloryt nie powodując przy tym powstawania plam.

Drugi bardzo popularny odcień to żółty. Za jego pomocą ukryjesz wszystkie niedoskonałości o fioletowym odcieniu — w głównej mierze sińce i opuchnięcia pod oczami, ale też ciemne obszary wokół ust i nosa. Dla cer jasnych przeznaczone są korektory wpadające w cytrynę, natomiast właścicielki cer ciemniejszych, powinny poszukiwać kosmetyków w odcieniach pomarańczu. Żeby uzyskać jeszcze bardziej intensywny efekt maskowania, kolorowy kosmetyk możesz wymieszać z korektorem, który zwykle nakładasz na skórę pod oczami. Dodatkowo możesz również musnąć naskórek rozświetlaczem, żeby nadać spojrzeniu blask i świeżość.

Analogicznie, aby ukryć żółte i brązowe plamy, należy użyć korektora w kolorze fioletowym. Można go nałożyć na piegi, plamy starcze, przebarwienia po opalaniu, ale też pociemniałe blizny. Liliowy kosmetyk odświeży wygląd skóry, zlikwiduje zmęczenie, a także doda blasku.

Korektory w odcieniach różu, łososiowe lub brzoskwiniowe, zastosuj, gdy twoja cera jest ziemista, poszarzała i pozbawiona koloru. Możesz zaaplikować je na skórę pod oczami, jeśli masz ciemniejszą karnację, a twoje cienie wpadają w szarość. Gdy kosmetyk w tym kolorze zostanie nałożony na skórę, zyska ona świeżość, zostanie ożywiona, wyda się młodsza oraz wypoczęta. Umiejętnie zastosowany, delikatny różowy korektor może pomóc również w wyrównaniu koloryt cery.

Niebieski korektor należy do najrzadziej wykorzystywanych. Nie znaczy to jednak, że nigdy ci się nie przyda. Jego zadaniem jest neutralizowanie pomarańczowych tonów skóry, a te możesz nabyć np. po zbyt długim opalaniu się czy nieudanej wizycie w solarium. Za jego pomocą zredukujesz zbyt intensywne zabarwienie skóry, zaczerwienienia i wyraźne podrażnienia. Nakładany umiejętnie naprawdę może uratować wygląd w awaryjnych sytuacjach.

W paletkach pojawia się też często korektor ciemnobrązowy, służący do konturowania, podkreślania kości policzkowych oraz optycznego pomniejszania tych obszarów twarzy, które chce się ukryć.

Istnieje również korektor w kolorze białym, przeznaczony do konturowania i rozświetlania centralnej części twarzy. Na ogół rzadko się go wykorzystuje, bo daje dość silne efekty, które niekoniecznie mogą sprawdzić się na co dzień. Najlepiej prezentuje się w makijażu do sesji zdjęciowych lub na wielkie wyjście. Ponadto, aby właściwie go zaaplikować i uniknąć karykaturalnego efektu potrzebne jest wiele wprawy i niemal malarskie wyczucie.

Malarska pasja

Otóż to — wykonywanie makijażu za pomocą kolorowych kosmetyków nie jest łatwe i przywodzi na myśl stopniowe malowanie obrazu. Operowanie tego typu kosmetykami wymaga treningu — pierwsze próby mogą się skończyć makijażem w stylu zombie. Oczywiście nie musisz obowiązkowo nakładać na twarz wszystkich kolorów z paletki. Usiądź z lusterkiem, dokładnie obejrzyj swoją twarz i wybierz po prostu te, które są potrzebne twojej cerze.

Na opakowaniach korektorów często znajdują się ilustrowane instrukcje, w jaki sposób rozkładać na twarzy poszczególne barwy. Twórcy kosmetyków zalecają, aby zieleń nakładać na środek nosa i szczyty policzków, żółć w okolice oczu, fiolet — wokół ust i nosa… wszystko jednak zależy od indywidualnych predyspozycji. Tak naprawdę musisz zaeksperymentować, metodą prób i błędów szukać idealnego sposobu na wykonanie makijażu kolorowymi korektorami. Musisz sama określić kolory i ilość nakładanych kosmetyków, a także poćwiczyć właściwe blendowanie wszystkich kolorów. To ono jest bowiem kluczem do uzyskania naturalnego i świeżego wyglądu. Zbyt grubo nałożone korektory, do tego nieumiejętnie roztarte, stworzą karykaturalny efekt halloweenowej maski.

Kolorowe podkłady mają dość zbitą konsystencję, więc najwygodniej jest je nakładać za pomocą pędzelka. Opuszki palców raczej się tu nie sprawdzą — będą się wiązać z plamami i produktem wchodzącym pod paznokcie. Korektory należy nakładać na oczyszczoną skórę, posmarowana kremem lub bazą pod makijaż. Dopiero po ich zblendowaniu można rozpocząć aplikację podkładu. Na końcu oczywiście przyprósz twarz pudrem.

Czy jednak nakładanie kolorowych korektorów ma sens? Czy sprawdza się to lepiej niż swojski beżowy kosmetyk? Umiejętnie wykonane maskowanie barwnymi kosmetykami niewątpliwie jest w stanie zapewnić bardzo dobre efekty. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że podobne rezultaty można osiągnąć stosując zwykłe podkłady i standardowe korektory. Jeśli jednak lubisz makijażowe eksperymenty i chcesz poświęcić trochę czasu na dobieranie i mieszanie kolorów — na rynku jest dostępnych coraz więcej paletek kolorowych korektorów. Każda cera jest inna, więc może akurat tobie przypadnie do gustu tego typu makijaż.

Studentka kosmetologii. Paznokciowa maniaczka - codziennie przegląda dziesiątki zdjęć z inspiracjami, a jej dłonie zawsze wyglądają perfekcyjnie. Jej ulubiona pora roku, to lato, wtedy każdą wolną chwilę spędza na świeżym powietrzu jeżdżąc rowerem lub spacerując.

SKOMENTUJ

Please enter your comment!
Please enter your name here