foto: Val Thoermer/shutterstock.com

Jazda na nartach to jedna z najprzyjemniejszych zimowych rozrywek, ale jeśli na stok wyjdziemy nieprzygotowane, prędzej zrobimy sobie krzywdę niż będziemy się dobrze bawić. Mamy tu na myśli nie tylko Twoją kondycję czy odpowiedni sprzęt, ale przede wszystkim właściwą troskę o włosy i skórę, które podczas błogiego szusowania są narażone na poważne nieprzyjemności…


Nasza skóra nie lubi skrajnych temperatur. Dotyczy to zarówno upału jak i mrozu. Ale być może nie wiesz, że na każdy centymetr kwadratowy naszej skóry przypada o wiele więcej receptorów ciepła niż zimna. Dlatego nawet jeśli deklarujemy się jako fanki zimy i mroźnej pogody, zimno znosimy mimo wszystko gorzej. Na mrozie nasza skóra jest niejako zmuszona do dodatkowego wysiłku: musi wytworzyć więcej ciepła, aby zachować swoją normalną temperaturę. Ochronne działanie naturalnego płaszcza lipidowego skóry ulega osłabieniu już w temperaturze ok. – 10 stopni Celsjusza. Ujemna temperatura wpływa na znaczne obniżenie się naturalnego ciepła skóry – im cieńsza, delikatniejsza i wrażliwsza skóra, tym szybciej i łatwiej może dojść do odmrożenia (dlatego szczególnie narażone są np. małe dzieci). Nasza skóra stara się przezwyciężyć nieprzyjemny dla niej efekt zimna i  reaguje na nie skurczem mięśni przywłosowych i naczyń krwionośnych. W stanie jej wzmożonego “wysiłku” łatwiej dochodzi do podrażnień: skóra może stać się sucha, szorstka, zaczerwieniona; swędzi i szczypie. Aby nie narażać jej na “szok” spowodowany zimnem, należy pamiętać o właściwej pielęgnacji: nawilżaniu, natłuszczaniu oraz ochronie przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Mroźna zima nie jest również ulubioną pogodą dla Twoich włosów. Jeśli nosisz czapkę (a na stoku pewnie ją masz), włosy mogą się nadmiernie przetłuszczać lub elektryzować. Poza tym pod wpływem mrozu i wiatru stają się szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. Ale również i na to znajdą się sposoby.

1Stylowa czy bezpieczna?

foto: Zoom Team/shutterstock.com

Wiadomo, każda z nas chciałaby wyglądać idealnie, niezależnie od sytuacji. Ale jeśli wybierasz się na narty, ważniejsze od tytułu Miss Stoku jest Twoje własne bezpieczeństwo. Nie narażaj się w głupi sposób. Kostium na narty powinien przede wszystkim zapewniać bezpieczeństwo i odpowiednią temperaturę Twojego ciała (nie możesz się ani wyziębić, ani przegrzać). Nie zastępuj więc specjalnej, “bezpiecznej” odzieży sportowej tym, co akurat modne (ale niekoniecznie ciepłe). Wybieraj kurtki lub kombinezony outdoorowe, czyli z materiałów wiatroszczelnych, wodoodpornych i “oddychających”. Koniecznym elementem Twojego ubioru jest nakrycie głowy: czapka albo kask (gdy jeździsz szybko). I tu dochodzimy do punktu, który za pewne kłóci się z Twoją potrzebą posiadania pięknej fryzury. Rada: tradycyjną ciepłą czapkę (pod którą przeważnie włosy się przetłuszczają i elektryzują) możesz zastąpić modną opaską lub nausznikami. Równie ciepłe, a do tego stylowe!

2Fryzura pod kontrolą

foto: Pavel L Photo and Video/shutterstock.com

Jeśli chodzi o fryzury na stoku, warto postawić przede wszystkim na wygodę. Włosy najlepiej spleść w warkoczyk (np. dobierany), ewentualnie związać w kucyk,  aby nie przeszkadzały nam w czasie jazdy. Na taką fryzurę łatwo nałożyć czapkę czy nauszniki – ogranicza to również elektryzowanie się włosów. Zdecydowanie złym pomysłem są włosy rozpuszczone czy luźne upięcia. Bez względu na fryzurę, warto nałożyć na włosy zabezpieczające serum (np. silikonowe). Jeśli obawiasz się silikonów – spokojnie: nie wnikają one w głąb włosów, tylko tworzą ochronną powłokę (coś w rodzaju tłustego filmu) na ich powierzchni, zabezpieczając przed wiatrem i mrozem. Stosowane od czasu do czasu z pewnością Ci nie zaszkodzą. Wybierz lżejsze serum, aby uniknąć wrażenia ciężkich, przetłuszczonych włosów. Po zejściu ze stoku umyj włosy delikatnym szamponem. Noszenie czapki + spocona skóra głowy po intensywnym wysiłku fizycznym z pewnością nie służy długotrwałej świeżości Twojej fryzury. Rada: zimą zrezygnuj z ciężkich, chemicznych szamponów, które na dłuższą metę mogą wzmagać przetłuszczanie się włosów. Dużo lepszym rozwiązaniem będzie łagodnie oczyszczający szampon ziołowy (np. marki Vianek). Pamiętaj też o regularnym stosowaniu odżywki i/lub maski na włosy.

3Krem – pozycja obowiązkowa

Pod żadnym pozorem nie wychodź na stok bez dobrego, “zimowego” kremu. Mamy tu na myśli produkty o bogatej, tłustej formule, które odżywiają i tworzą solidną barierę ochronną przed mrozem i wiatrem. Lepiej nie próbuj zastąpić go zwykłym kremem, który stosujesz na co dzień – w ekstremalnych, zimowych warunkach z pewnością nie zda egzaminu, a Ty nabawisz się podrażnień lub nawet odmrożeń. I w drugą stronę: krem “narciarski” nie służy do codziennego stosowania (nawet przy bardzo suchej skórze), bo może ją obciążać i przetłuszczać, doprowadzając do jej nadmiernego przegrzania i rozszerzenia naczyń krwionośnych. To zupełnie tak, jakbyś nie zdjęła kurtki wchodząc do ciepłego pokoju. Tego typu kosmetyki są przeznaczone tylko na stok, więc po zejściu z niego umyj buzię delikatnym preparatem oczyszczającym i wklep swój normalny, “codzienny” krem.

4Zdradliwe słońce

foto: overcrew/shutterstock.com

Wydaje Ci się, że zimą poparzenie słoneczne to absurd? Nic bardziej mylnego! Niestety, to częsty błąd, który popełniają początkujący narciarze. Tymczasem słońce odbija się od zaśnieżonego stoku i ze zdwojoną siłą “atakuje” naszą skórę. Bywa, że na stoku można doznać poparzeń słonecznych prędzej niż na upalnej plaży. Jeśli więc spędzasz urlop z kijkami (zwłaszcza np. w Alpach, choć równie dobrze słońce może Ci zaszkodzić nawet i w Zakopanem), koniecznie zaopatrz się w krem z filtrem. I nie będzie przesadą, jeśli będzie to filtr SPF 50. Na “rodzime” stoki możesz nastąpić go lżejszą emulsją. Pamiętaj też o ochronnej pomadce na usta. Produkty z filtrem aplikuj na skórę około 20-30 min przed wyjściem na stok, a następnie uzupełniaj je co około 2 godziny.

5Chroń oczy!

foto: FamVeld/shutterstock.com

Nie wychodź na stok bez gogli narciarskich (najlepiej wyposażonych w chroniące oczy filtry przeciwsłoneczne). Śnieg odbija promienie słoneczne z siłą nawet 5-krotnie większą niż piasek na plaży. A tam przecież z reguły zawsze masz przy sobie przeciwsłoneczne okulary. Pielęgnuj cienką i delikatną skórę w okolicy oczu. Możesz pokusić się o zakup specjalnego narciarskiego rollonu stworzonego do pielęgnacji delikatnych sfer twarzy (zadba także o usta) lub po prostu delikatnie wklepać swój zimowy krem.

6Wrażliwe usta

Usta to jeden z najwrażliwszych (obok skóry w okolicy oczu) obszarów Twojej twarzy. Ich naskórek jest około 7-krotnie cieńszy niż przeciętna grubość skóry na innych partiach twarzy. Usta najszybciej ulegają przesuszeniu, pękają i pierzchną, dlatego wymagają specjalnej ochrony. Warto zaopatrzyć się w specjalną, “narciarską” pomadkę w sztyfcie, która nie tylko chroni przed mrozem i wiatrem, ale także posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny (np. Neutrogena, Avene, Bioderma). Niektóre z nich możesz kupić w wygodnej formie (np. tubka na smyczy), co pozwala mieć je zawsze przy sobie i aplikować w razie potrzeby. Ochronne balsamy (np. Carmex, Nivea) stosuj również poza stokiem, a zapobiegniesz problemowi przesuszania.

7Przesuszone dłonie

foto: Maryna Pleshkun/shutterstock.com

To jeszcze jeden ważny element Twojej narciarskiej pielęgnacji, o którym niestety często zdarza się nam zapominać (bo przecież i tak nosisz rękawiczki).Skóra dłoni nie lubi zimna i bardzo łatwo ulega przesuszeniu. Zanim założysz rękawiczki, wmasuj w dłonie dobry krem odżywczy i poczekaj, aż się wchłonie. Miej tę czynność w nawyku i używaj kremu jak najczęściej, również poza stokiem, aby dłonie były stale pod ochroną. Jeśli należysz do osób szczególnie cierpiących z powodu przesuszonej skóry, od czasu do czasu możesz zafundować swoim dłoniom coś ekstra, np. domową maseczkę na bazie miodu, wcieranie oliwy z oliwek lub oleju kokosowego, a także maskę parafinową, która przywróci im miękkość i gładkość oraz pozwoli stworzyć “powłokę ochronną” na ich powierzchni.

mm
Absolwentka szkoły wizażu. Pasjonatka konturowania - nie wyobraża sobie dnia bez bronzera i rozświetlacza. Miłośniczka zumby i właścicielka dwóch słodkich piesków - Pepity i Rufiego. Perfekcjonistka w każdym calu! Każdy dzień ma skrzętnie zaplanowany, a deadline’y to dla niej świętość.