foto: Natee Meepian/shutterstock.com

Kosmetyki z naszych drogerii przeszły ostatnio całkiem sporą rewolucję! Pojawiła się masa nowych formuł, po które zdecydowanie warto sięgnąć. Są oryginalne, łatwe w użyciu i dają o wiele większe efekty, niż się spodziewasz. Te kosmetyki wcale nie przywędrowały do nas z zachodu ale z… Azji! Już wiemy, w czym tkwi sekret urody skośnookich piękności!

1. Esencje

A co to w ogóle jest esencja? Ten kosmetyk składem i przeznaczeniem przypomina nieco serum, ale jest od niego rzadszy. To coś na kształt witaminowego toniku, który ma kompleksowo odżywiać i pielęgnować skórę. Koreanki od dawna już stosują esencję do swojego rytuału pielęgnacyjnego w 10 krokach.  W naszych realiach rytuał był trudny do powtórzenia, bo dotąd na naszym rynku brakowało kosmetyków tego typu. Pierwsze esencje pojawiły się zaledwie na początku tego roku, więc mamy tu do czynienia z totalną nowością! Wypuściła ją marka Bielenda, która bardzo szybko reaguje na najnowsze trendy. Multiwitaminowa esencja to mocno skoncentrowany preparat, który łączy w sobie cechy i funkcje kremu pielęgnacyjnego, odżywczej maski, toniku i mleczka do demakijażu. Jednocześnie oczyszcza, tonizuje i odżywia skórę. Ten produkt to duża oszczędność czasu, pieniędzy i miejsca w kosmetyczce. Coraz nowocześniejsze formuły kosmetyków sprawiają, że funkcję wielu preparatów mogą być łączone w jednym – a to znacznie usprawnia życie nam, kobietom zabieganym 😉

2. Maski w płachcie

Już są ogromnym hitem i mają spore szanse całkowicie wyprzeć tradycyjne maseczki! Nic dziwnego, bo są niezwykle łatwe w użyciu, super wygodne i bardzo skuteczne. Nasączoną substancjami aktywnymi płachtę po prostu przykładasz do twarzy i relaksujesz się przez 15 minut. Mokra płachta świetnie przylega do skóry i dodatkowo zabezpiecza przed zbyt szybkim odparowaniem substancji z preparatu. Po wszystkim zdejmujesz i wyrzucasz płachtę oraz wklepujesz w skórę resztki kosmetyku, jeśli nie wchłoną się w całości. Nic się tu nie brudzi i niczego nie musisz zmywać! Efekt jest widoczny natychmiast: skóra jest wyraźnie odżywiona, nawilżona i promienna. Lśni zdrowym blaskiem! Płachty możesz już kupić w zabawnych wzorach np. z pyszczkami zwierząt 😉 Zresztą, trend poszedł o krok dalej: oprócz “tradycyjnych” płacht nakładamy również żelowe maski-naklejki pod oczy albo… na usta! Tak, to również pomysł rodem z Azji.

3. Kosmetyki typu cushion

Czyli formuły z aplikatorem w kształcie poduszeczki! Kochamy je za komfort użycia i za to, że są super delikatne dla skóry. Poduszeczki nie tylko świetnie nakładają preparat, ale również delikatnie masują skórę, pobudzając krążenie i wspierając regenerację naskórka. Jakie kosmetyki możesz kupić z poduszeczką? Przede wszystkim podkłady, kremy pielęgnacyjne oraz BB. Ale nie tylko! Coraz większą popularnością cieszą się cushiony do ust, np. pomadki i błyszczyki z mięciutkim aplikatorem (Makeup Revolution, Catrice, Sephora).

4. Kremy BB

Polki oszalały na punkcie formuły BB do tego stopnia, że z kremów do twarzy przeniosły się ona na właściwie wszystkie możliwe kategorie produktów. BB to skrót od Beauty Balm, czyli krem upiększający (możesz spotkać się również z nazwą “efekt blur”) . Formuły BB charakteryzują się wielofunkcyjnością i kompleksowym działaniem: maskują niedoskonałości, optycznie upiększają skórę, ujednolicają jej koloryt, odżywiają, nawilżają i sprawiają, że twarz wygląda promiennie! Kremy BB są dostępne w naszych drogeriach już od kilku lat (jedna z pierwszych takich formuł pochodziła od marki Garnier). Prócz tego możemy kupić całkiem sporo innych BB-kosmetyków: balsamy do ciała, olejki, a nawet produkty do ust czy odżywki do paznokci (np. z Wibo, Eveline). Poszliśmy już zresztą o krok dalej, bo w rodzimych drogeriach znajdziesz nawet formuły CC (Color Correction, krem wyrównujący koloryt, polecany dla cery naczynkowej) czy nawet DD (Dynamic Do od marki Delia). Sięgając po te preparaty możesz spodziewać się multifunkcyjnych połączeń makijażu z pielęgnacją, a więc produktów, które jednocześnie upiększają i dbają o skórę.

5. Szminki “peel off”

Czyli odklejane pomadki. Ten produkt zupełnie nas zaskoczył! Działa niczym trwale barwiąca usta farbka z formułą tint. Nakładasz na usta żelową formułę błyszczyka w bardzo mocnym kolorze (galaretowata konsystencja, która przypomina farbkę do szkła). Po kilku minutach farbka gęstnieje i zamienia się w coś w rodzaju gumowej naklejki. Odrywasz ją jednym ruchem, a Twój “permanentny” makijaż ust znajduje się już pod spodem. Usta są trwale zakolorowane! Efekt utrzymuje się przez cały dzień, póki nie zmyjesz ich płynem do demakijażu. W tym czasie możesz jeść i pić – efekt jest naprawdę trwały, barwnik mocno wpija się w usta. Co więcej, masz wrażenie zupełnie “nagich” i czystych ust! Nic tu się nie klei, nie odbija na innych przedmiotach i nie pozostawia śladów. Póki co pomadki można kupić jedynie w sieci. Czekamy z niecierpliwością, aż pojawią się w drogeriach!

mm
Z wykształcenia filolog, uwielbia pisać o tym co ją interesuje. Zabiegana, stale robiąca kilka rzeczy jednocześnie i bałagan, gdziekolwiek się pojawia. Na co dzień pasjonatka nowinek beauty. Lubi testować nowości, zwłaszcza te do makijażu. Ekspertka od szminek, w torebce zawsze ma ich przynajmniej kilka.